Henryk Kołodziej
Konsul Honorowy Ukrainy

Pomoc na czwórkę z plusem

Skala pomocy jest ogromna, ale czekamy na rozwiązania systemowe administracji rządowej – nie ma wątpliwości Henrykiem Kołodziej, konsul honorowy Ukrainy w Szczecinie i zachodniopomorski przedsiębiorca. Rozmawiamy z nim o sytuacji uchodźców w Szczecinie, potrzebach i pomocy oferowanej przez miasto oraz region.

Według oficjalnych danych od wybuchu wojny w Ukrainie polską granice przekroczyło ponad 2,9 mln uchodźców z tego kraju. Czy wiadomo ilu z nich trafiło do Szczecina?

Nie. Ilu ich dotarło do Szczecina to tak naprawdę chyba nikt nie wie. Na to pytanie próbował ostatnio odpowiedzieć wojewoda zachodniopomorski Zbigniew Bogucki na spotkaniu z lokalnymi przedsiębiorcami. Istnieją tylko dane szczątkowe i raczej takie „kojarzone”. Trzeba na tę sprawę spojrzeć z różnych stron. Bo część uchodźców przyjechała np. do męża, część do żony, część do rodziny, część nawet do dzieci studiujących tutaj a już dorosłych.

To wszystko nie rozkłada się równomiernie. I co ważne: cześć z uchodźców już wyjeżdża z powrotem.

Bo jest część Ukrainy, gdzie jest spokojnie. A jak wiadomo wszędzie jest dobrze, ale w domu najlepiej. Nie wiem czy słowo migracja w tej sytuacji jest najwłaściwsze, ale w jakimś sensie jest ono chyba prawdziwe.

Czy Szczecin jest przez uchodźców traktowany bardziej jako punkt docelowy, czy też pewien etap w dalszej podróży np. do krajów zachodniej Europy – Niemiec, Francji?

Do Niemiec owszem, ale w niedużym stopniu. W większym np. do Danii lub Szwecji. Miasto zorganizowało nawet specjalny transport do Danii, stale są zbierani chętni, którzy chcieliby tam wyjechać. Państwa skandynawskie przyjmują uchodźców z Ukrainy z otwartymi ramionami. Jest więc też pewien ruch w tym kierunku, szczególnie, że promy transportują uchodźców za darmo. Ale jasno też trzeba sobie jedno powiedzieć. Polska jest swego rodzaju mekką dla uchodźców z Ukrainy. Ja osobiście, mając taką okazję, za każdym razem dziękuję wszystkim Polakom, na wszystkich szczeblach, działających w mniejszym lub większym stopniu. Tyle serca i tyle zrozumienia, tyle wytrwałości, tyle pomocy, to chyba nigdzie na świecie nikogo nie spotkało. I myślę, że nikt Polaków chyba w tym nie może prześcignąć.

Jak Pan ocenia pomoc zaoferowaną uchodźcom przez miasto?

Trudno tutaj stosować jakąkolwiek skalę do takiej oceny. Ale gdyby była taka od 1 do 5, to byłoby to cztery z plusem. Na początku najbardziej potrzebna była informacja, dzięki której spadał poziom napięcia z jakim przyjeżdżali Ukraińcy, czy głównie Ukrainki z dziećmi. Zorganizowanie przez prezydenta Szczecina Piotra Krzystka takiego, ja to nazywam takim „kombajnem informacyjnym”, czyli specjalnego ośrodka konsultacyjnego przy ulicy Curie - Skłodowskiej 4 było takim wyjątkowym, szybkim, profesjonalnym i celnym działaniem. Ukraińcy poczuli gwałtownie ciepło opieki i zrozumienia. Otrzymywali i otrzymują informacje, wsparcie i pomoc. Jednocześnie jako konsul honorowy Ukrainy, zostałem zaproszony do współpracy w tym ośrodku. Udało mi się zmobilizować do działania, co zresztą było do przewidzenia, administrację Konwentu Współpracy Samorządów Polska – Ukraina, do tego swoją pomoc zaoferowali wolontariusze. Ta współpraca układa nam się bardzo dobrze i rzetelnie.

Jak w takim razie wygląda pomoc ze strony instytucji rządowych?

Spec ustawa gwałtownie wyłożyła „dywanik” przed problemami uchodźców, ich rodzajem oraz skalą. Tej wojny nikt sobie nie wyobrażał i nikt się jej nie spodziewał. Stąd też te starania strony rządowej miały i mają pewne wady. Bo ciągle słychać opinie, że jednak potrzebne byłyby systemowe rozwiązania. Co przez to rozumiemy? Wyprzedzanie pewnych decyzji zarządzeniami lub ustawowo. Ale myślę, że pewien niedowład, jaki panuje w każdej administracji rządowej, powoduje, że administracja samorządowa, gdzie ludzie decydują bezpośrednio, jest bardziej sprawna i jak gdyby bliższa człowiekowi.

Jakie są teraz największe problemy uchodźców w Szczecinie?

Z tego co wiem to w punktach rozdziału żywności zaczyna jej brakować. Po prostu, mówiąc otwarcie, spada pewien entuzjazm, poziom empatii, no bo jak długo może to trwać w tak zmasowanym wydaniu? Bo to, co się dzieje trochę przekracza wyobraźnię mieszkańca Szczecina czy obywatela tego kraju. Dlatego myślę, że ta sytuacja jest zrozumiała. Ale, żeby było jasne, jestem Ukraińcem i konsulem honorowym Ukrainy już 16 rok. I oceniam tę sytuację w taki sposób: nikomu na głowę w Szczecinie i województwie nie pada deszcz, nikt nie chodzi głodny w tym dosłownym rozumieniu tego słowa, ani bez ubrania. Uważam, że generalnie jest znacznie lepiej niż dostatecznie. Wsparcie powinno być kierowane w sposób podobny do tego jak robi to np. marszałek województwa Olgierd Geblewicz.

Chodzi o wspieranie Ukrainy, bo jeżeli ona przegra, to my będziemy mieli tutaj bardzo gorzki i bardzo trudny czas oraz spore problemy do rozwiązania. Potrzebna jest żywność oraz lekarstwa i pomoc medyczną. Takim działaniem było wysłanie na Ukrainę szpitala z województwa zachodniopomorskiego. Full service, trzy tiry sprzętu i zaopatrzenia. To świadczy o zaangażowaniu i poziomie rozumowania tutejszych lekarzy, którzy to przygotowywali oraz pracowników wydziału zdrowia Urzędu Marszałkowskiego.

Część uchodźców na pewno zostanie w Szczecinie i regionie. Muszą coś robić. Spotkał się Pan już ze szczecińskimi zachodniopomorskimi przedsiębiorcami. Czy oni oraz urzędy pracy mają jakieś pomysły na pomoc w znalezieniu zatrudnienia przez Ukraińców?

Wszyscy wykazują dużo staranności w tym, żeby zadośćuczynić potrzebom, które w tej chwili istnieją w naszym mieście i województwie. Zgłaszane są pewne obawy, jeśli chodzi o niektóre zawody i gałęzie gospodarki np. budownictwo. Ale inaczej reagują agencje zatrudnienia, które z tego żyją i to dobrze żyją w chwilki obecnej. Nie chcę oceniać, ale to jest zasadnicza różnica: potrzeby przedsiębiorców a chęć funkcjonowania na rynku. To są dwie różne sytuacje. W pewnych momentach stykają się ze sobą. Przemysł i budownictwo potrzebują mężczyzn do pracy, których nie ma, a kobiet jest w nadmiarze. Jako konsul i jednocześnie przedsiębiorca oceniam, że brak pracy, to na razie nie jest jeszcze palącym problemem. Pomalutku to się zmienia, wdrażane są pewne rozwiązania.

Czyli jest i będzie praca dla Ukraińców?

Może nie w 100 procentach. Ale myślę, że będzie jej coraz więcej.

Dziękuję za rozmowę.